11 listopada, Święto Niepodległości.

Utworzono: 10-11-2022
11 listopada, Święto Niepodległości.

11 listopada, Święto Niepodległości.


                  Ponad wiek temu do polskich serc i polskich domów zapukała niepodległa Polska, „czekana przez tyle lat; do której modlił się ojciec, za którą umierał dziad”. Trzy pokolenia Polaków, którym przyszło urodzić się, żyć i umierać w zniewolonym przez zaborców „przywiślańskim kraju” marzyły i śniły o tej chwili. W różnych miejscach i na przeróżne sposoby przyszło zapłacić Polakom cenę za tę wyśnioną jutrzenkę wolności. Wspominamy dziś z wdzięcznością – i słusznie – wielkich twórców i wodzów odrodzonej Rzeczypospolitej: marszałka Józefa Piłsudskiego, Romana Dmowskiego, Ignacego Paderewskiego…

               Nasze wdzięczne myśli winny objąć w tym dniu jednak także tych, o których nie pisze się w kolorowych gazetach, ani nie pokazuje w telewizyjnych wiadomościach… To tysiące tych, co poświęcili dla Ojczyzny, a więc również dla naszego „tu i teraz”, to co mieli najcenniejszego – własne, często młode życie… Tak jak Antoś Petrykiewicz. Miał zaledwie 13 lat, gdy w listopadzie 1918 r.  jako uczeń II klasy gimnazjum stanął do walki o polski Lwów przeciwko ukraińskim nacjonalistom. Walcząc w oddziale „Straceńców”, w styczniu 1919 r. został ciężko ranny w obronie „Reduty Śmierci”. Zmarł kilka dni później w szpitalu polowym na Lwowskiej Politechnice, tam gdzie za parę lat mógł studiować… Naczelnik Piłsudski nadał mu pośmiertnie Krzyż Srebrny Orderu Virtuti Militari. Po dziś dzień Antoś jest najmłodszym kawalerem tego najwyższego polskiego orderu wojennego i czeka na zmartwychwstanie na jednym z najważniejszych i najpiękniejszych polskich cmentarzy – Cmentarzu Orląt Lwowskich.

                 Zróbmy rachunek sumienia, patrząc na szlachetne życie i miłość do Ojczyzny tych, co nie zawahali się być jak „kamienie rzucane przez Boga na szaniec” dla owej wyśnionej wolności, jak my dziś realizujemy ten dar wolności, jak tę wolność rozumiemy? Czy przez nasze wybory, postawy życia, rzetelną pracę, wierność Ewangelii, okazujemy wdzięczność za dar niezawisłego państwa, za narodową wspólnotę ducha i za materialny rozwój Ojczyzny? Czy rozumiemy siebie jako osoby zakorzenione w chlubnej przeszłości i narodowej tradycji, czy raczej poddajemy się skutecznie prowadzonej medialnej nagonce na podstawowe wartości oraz fundamenty naszej polskiej i chrześcijańskiej tożsamości? Potrzeba nam dziś zbiorowego wysiłku i odwagi, by nie zatracić w sobie samych, tego co Polskę stanowi, a zarazem dobijać się o nowoczesny, dostosowany do potrzeby współczesności – patriotyzm, czyli prawdziwą miłość Ojczyzny; miłość, która nie wyklucza, nie dzieli na lepszych i gorszych, nie odrzuca Krzyża i Miłości, która zeń płynie. Trzeba nam przypomnieć słowa poety, że:

 

patriotyzm – to nie tylko Ojczyzny kochanie
słowa wielkie, szlachetne serca wzruszające (…)
patriotyzm – to codzienna i mozolna praca,
perlona kroplami z czoła płynącymi (…),
patriotyzm – to miłość codzienna w rodzinie,
w której wzrastają młode pokolenia (…),
patriotyzm – to zgoda wśród ludzi,
to wspólna praca dla wspólnego celu,
to myśl, co serca i umysły budzi.
pamiętaj o tym, … przyjacielu!

(S. Komoniewski)

Przejdź do góry strony